Month: Wrzesień 2005

  • Zostaliśmy społecznikami

    Od rana jeździmy, dzwonimy i załatwiamy. Zawieźliśmy do Sopotu, do innych członków wspólnoty i do Administracji listę zauważonych przez nas usterek. I tych związanych bezpośrednio z remontem elewacji i tych z remontem dachu (wciąż cieknie nam wieżyczka) i izolacji poziomej (zgłoszonych przez sąsiadów). Porozmawialiśmy z robotnikami i wyjaśniliśmy im, że malowanie wewnętrznych obramowań okienek piwnicznych […]

  • Podłoga, wciąż podłoga

    Dzięki temu, że przywiozłem z firmy palety na którym przywożą nam sprzęt, mieliśmy dość bardzo fajnego materiału do budowy. Łatwiej się robi z miękkiego drewna i równych dech z płyt wiórowych. Agata się zawzięła i robiliśmy do zmroku. Praktycznie wykonaliśmy 80% z tego co mieliśmy do zrobienia (na podłodze). Na pewno idzie nam to wolniej […]

  • Miał być tynk, a są jaja?

    Przyjechaliśmy o 10 do Sopotu – i od razu się zaczęło. Trochę porozmawialiśmy z robotnikami i w pewnym momencie jeden z nich się zapytał: – a na podwórku państwo byli? Tynk tam kładziemy. Poszliśmy więc na podwórko i … !!! STOP !!! – Skąd wy to macie ? !!! – Co to za kolor, co to jest […]

  • A nie chcieliśmy się denerwować

    Zawiozłem Agatę do Sopotu. Nie było jej tu tydzień. Po pierwsze całą droge mnie wkurzała, a mówiła, że nie chce się denerwować, że coś na pewno będzie nie tak. I jeszcze całą drogę mi pokazywała inne kamienice z komentarzem: O! O taki kolor mi chodziło! – złośliwa żaba !!! Na miejscu okazało się, że najprawdopodobniej […]

  • Wszyscy czegoś ode mnie chcą !

    Był już nawyższy czas by sprawdzić co się dzieje w Sopocie. W związku z nawałem pracy nie byliśmy tam już parę dni. Gdy tylko dotarłem rano na Helską zaczęło się „Kongo” . Najpierw rozmowy z robotnikami: Te związane z naszym mieszkaniem: Czy pomalować jeszcze raz od zewnątrz okno? – dopiero po chwili dowiedziałem się że […]